Sekrety poliglotów
Udostępnień

Cztery klucze do nauki języków

Udostępnień

Czy spotkałeś kiedyś na drodze swojego mistrza lub idola? Kogoś, kto jest lub był dla ciebie inspiracją…

A co gdybyś mógł zadać mu jedno pytanie? O co byś się zapytał?

Pewien profesor na uniwersytecie Harvard pisał pracę, która miała być przełomowa dla zrozumienia różnic kulturowych między wschodem i zachodem. Czuł jednak, że wciąż czegoś mu brakuje, więc postanowił polecieć do Azji i porozmawiać ze słynnym mistrzem buddyjskim żyjącym z dala od cywilizacji.

Gdy po wyczerpującej podróży dotarł do klasztoru, w którym od wielu lat przebywał mistrz, po długich negocjacjach z mieszkańcami udało mu się zorganizować spotkanie.

Na miejsce przybył odpowiednio wcześnie i usiadł na niezbyt wygodnej, kłującej macie rozpostartej na drewnianej podłodze. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w tańczący w podmuchach wiatru płomień lampy, aż nagle usłyszał kroki. Jego oczom ukazał się niski, siwowłosy starzec, z którego oczu biły życiowa mądrość i spokój.

– Co Cię do mnie sprowadza? – spytał mistrz, podchodząc do palnika, na którym gotowała się herbata.

– Chcę zrozumieć myśl wschodu…

Starzec uśmiechnął się, podniósł imbryk i podszedł do zniecierpliwionego gościa. Spojrzał mu przez sekundę w oczy i zaczął nalewać herbatę do filiżanki. W tej była już jednak woda…

– Mistrzu! Moja filiżanka jest pełna. Nie nalejesz już do niej nic więcej! – wykrzyknął profesor, spoglądając w panice na strużki herbaty spływające po brzegach naczynia.

Mistrz podniósł imbryk i spytał:

– Jak mam wyjaśnić ci, czym jest myśl wschodu, jeśli nie opróżniłeś jeszcze swojej filiżanki?

A czy ty jesteś gotowy opróżnić swoją filiżankę?

Chcesz dowiedzieć się, jak uczyć się języków, ale czy jesteś gotowy wyzbyć się przekonań, które wpoili Ci nauczyciele, lektorzy, a może i twoi bliscy?

Czy myślisz, jak tylu innych ludzi, że opanowanie języka obcego wymaga lat wyrzeczeń i ciężkiej pracy? Że trzeba wyjechać za granicę lub wydać fortunę na kursy, aby to osiągnąć? Jeśli tak, dlaczego tylu ludzi wciąż nie potrafi mówić po angielsku?

Jako dziecko zakochałem się w językach obcych, ale przez lata błądziłem, szukając odpowiedzi na pytanie, jak skutecznie się uczyć.

W pewnym momencie te rozsypane puzzle zaczęły się jednak łączyć w sensowną całość.

Na początku 2017 roku poprowadziłem weekendowe szkolenie z hiszpańskiego dla ochotników.

Poprosiłem ich przed samym szkoleniem, by wypełnili krótką ankietę i odpowiedzieli między innymi na pytanie: „Ile Waszym zdaniem potrzeba czasu, by opanować język w stopniu komunikatywnym?”

Gdy to samo pytanie zadałem po zakończeniu kursu, usłyszałem bardzo ciekawą odpowiedź:

„Wiesz, Konrad. Gdy wypełniałam ankietę, napisałam, że nauka języka wymaga lat. Nigdy nie miałam do tego talentu. Słówka gdzieś mi umykały, ogarniał mnie stres i nie potrafiłam porozumieć się w najprostszych sytuacjach. Po Twoim szkoleniu muszę jednak zweryfikować moje słowa. Dziś wiem, że na naukę języka potrzebne są nie lata, a godziny…”

A czy ty jesteś gotowy opróżnić swoją filiżankę?

Dwa tygodnie temu odbyło się pierwsze szkolenie: „Zacznij mówić po angielsku„.

Trafiają na nie ludzie, którzy zmagają się z nauką angielskiego od lat. Zmieniają szkoły, lektorów, podręczniki, ale wciąż nie potrafią płynnie mówić. Coś ich blokuje, nie umieją zbudować składnej wypowiedzi. Gdy otwierają usta, by powiedzieć coś po angielsku, słówka gdzieś ulatują, a w głowie panuje pustka…

Po szkoleniu, które trwało cztery godziny, napisała do mnie jedna z uczestniczek. Jeszcze tego samego dnia podeszła do obcokrajowców, którzy nie potrafili dogadać się ze sprzedawcą w kawiarni. Nie tylko pomogła im się porozumieć, ale przeprowadziła również z nimi rozmowę… Wreszcie bez stresu.

Czy uwierzyłbyś, że cztery godziny mogą zrobić taką różnicę?

Ale czy jesteś gotowy opróżnić swoją filiżankę?

Do tego, by nauczyć się języka, nie jest potrzebny nauczyciel, podręcznik lub przereklamowana motywacja. Bo czym jest motywacja? Skoro chcesz nauczyć się języka, to czy możesz jej nie mieć? Co najwyżej doskwiera Ci brak postępów… Przestajesz wierzyć, że to, co robisz, ma sens… I wiesz, co? To dobrze, że tak się dzieje. To Twój umysł szepcze Ci do ucha: „Opróżnij filiżankę”…

Jaką drogę powinieneś zatem wybrać?

Aby otworzyć drzwi do nauki dowolnego języka potrzebujesz czterech kluczy.

Oto one:

Klucz 1

Wszyscy się różnimy. Każdy ma inny styl nauki. Jedni wolą pisać, inni czytać. Każdy z nas uczy się inaczej. Irlandzki poliglota Benny Lewis zachęca, by mówić w języku obcym od pierwszego dnia, podczas gdy Włoch Luca Lampariello najpierw zdobywa podstawy języka, a dopiero potem przechodzi do konwersacji.

Kto z nich ma rację? Przecież oba podejścia wzajemnie się wykluczają… Obaj. Wszystko bowiem zależy od tego, jaki jest Twój styl nauki.

Zacznij zatem od zrozumienia, co sprawia Ci przyjemność. Przyjrzyj się, kiedy jest Ci łatwiej zapamiętywać informacje. Wróć myślami do lat szkolnych i zastanów się, z czym radziłeś sobie najlepiej.

Nie bez przyczyny francuski myśliciel Auguste Comte zwykł powiadać:

Poznaj siebie, aby stać się lepszym„.

Klucz 2

Co z tego, że chcesz się uczyć angielskiego lub jakiegokolwiek języka, jeśli nie wiesz, co dokładnie robić.

Czy nie zdarza Ci się czasem pomyśleć: „A może pouczyłbym się języka obcego?” Ale chwilę później otwierasz Facebooka i zaczynasz oglądać zdjęcia kotów. Myśl o nauce języka znika tak szybko, jak się pojawiła, bo nie wiesz, za co powinieneś się zabrać. Czy masz wkuwać słówka? A może zajrzeć do podręcznika? A może czegoś posłuchać?

Aby osiągać sukcesy musisz opracować swoją metodę nauki. Musisz określić, co będziesz robić na każdym kroku i tego się trzymać.

Metoda – jeśli ma być skuteczna – musi być oparta na technikach i ćwiczeniach, które są zgodne z działaniem mózgu. Żadnego wkuwania słówek (Jeśli nie wiesz, jak można uczyć się słówek bez ich wkuwania, możesz zapisać sie na mój darmowy kurs tutaj).

Skup się na tym, co skuteczne, a następnie ustal, co będziesz robić każdego dnia. Jakie ćwiczenia wykonasz, gdy będziesz mieć wolną godzinę? Co będziesz robić, gdy będziesz zmęczony i znajdziesz tylko kilka minut na naukę? Im lepiej się do tego przygotujesz, tym łatwiej będzie Ci wygospodarować czas na poznawanie języka.

Opracuj zatem własną metodę nauki.

Klucz 3

Czy wiesz, dlaczego ciężko nauczyć się języka w szkole?

Jest za mało powtórek. Nauczyciel przeskakuje z lekcji na lekcję, bo musi zrealizować program… Dziś uczymy się nazw owoców, jutro pytamy się o drogę, a pojutrze dowiemy się, jak powiedzieć, która jest godzina… Ale czy te lekcje są ze sobą powiązane? Owszem znasz nazwy owoców, ale czy przez najbliższe tygodnie użyjesz jakiejkolwiek z nich w rozmowie?

Mózg zapomina to, czego nie używa. To niby oczywista prawda, ale z jakiegoś powodu nie jest uwzględniana w programie nauczania języków.

Zaplanuj sobie zatem, jak będziesz powtarzać to, czego się nauczyłeś.

Bez powtarzania nie ma zapamiętywania. Koniec. Kropka.

Klucz 4

Gdy moi znajomi dowiedzieli się, że wystąpię w programie „The Brain. Genialny umysł” powtarzali niemal jednogłośnie, że mam ogromny talent do nauki.

Ale to nie talent stoi za tym, co udało mi się osiągnąć.

Nie różnię się od innych. Nigdy nie uważałem się za geniusza. Popełniłem wiele błędów i gaf językowych. Miałem chęć niejednokrotnie się poddać albo przynajmniej zapaść się pod ziemię ze wstydu.

Ale zrozumiałem, że kluczem do sukcesu w jakiejkolwiek dziedzinie – także w nauce języków – jest wytrwałość. Można mieć talent, ciężko pracować, ale gdy zabraknie nam wytrwałości – zwłaszcza w tych najtrudniejszych momentach – nasz wysiłek pójdzie na marne.

Henry Kissinger powiedział kiedyś: „Diament to nic innego jak bryłka węgla, która wytrzymała pod ciśnieniem”.

Gdy pojawi się ciśnienie, wytrzymaj.

Idź dalej.

Nie zatrzymuj się.

Ty też jesteś diamentem.

Wytrwaj.

Czy wiesz już, jakie pytanie zadałbyś swojemu mistrzowi, gdybyś go kiedyś spotkał?

Być może chcesz nauczyć się angielskiego lub innego języka…

Być może chcesz dowiedzieć się więcej o czterech kluczach… Jak poznać swój styl nauki? Jakie metody są skuteczne? Jak powtarzać, by miało to sens? Jak utrzymać w sobie regularność i wytrwałość…

Niezależnie od tego, jakie pytanie chodzi ci teraz po głowie, wiem, od czego powinieneś zacząć…

Trzymam w ręku imbryk z pyszną herbatą…

Ale czy opróżniłeś już swoją filiżankę?

O autorze Konrad Jerzak vel Dobosz

Autor książki "Sekrety poliglotów", poliglota, uczestnik programu "The Brain - Genialny umysł", w którym był testowany ze znajomości 14 języków obcych; jeden z organizatorów warsztatów językowych odbywających się od 2014 r. w Polsce.

  • Maciej napisał(a):

    Mam podręcznik do nauki który ma 86 lekcji ale stanąłem na 12 lekcji i nie widzę efektów.Czy efekty zauważę dopiero po zakończeniu podręcznika?

    • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

      Jakieś efekty minimalne powinny być 🙂 Pytanie, co chcesz osiągnąć. Po przerobieniu ok. 25% podręcznika powinieneś już czuć, że język zaczyna Ci się układać w głowie, ale na pewno nie będziesz w stanie jeszcze go rozumieć ze słuchu czy prowadzić w nim długich konwersacji. Ważny jest jednak nie tyle podręcznik, co metoda nauki. Jeśli mamy dobrą metodę, wyciśniemy wiele nawet ze słabej książki. A nawet najlepszy podręcznik na nic się zda, jeśli nie wiemy, jak z nim pracować.

  • Night Hunter napisał(a):

    Czy mógłbyś rozwinąć zdanie, że na naukę języka potrzebne są nie lata a godziny? Wprawdzie to nie Twoje słowa ale je cytujesz, więc chyba się z tym zgadzasz…

    • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

      Oczywiście. W pełni się z nimi zgadzam. Uważam, że podstaw języka można nauczyć się w maksimum 20 godzin, czyli kilka dni. Oczywiście biegłe opanowanie języka będzie wymagało lat, ale większości z nas zależy na tym, by po prostu się w tym języku porozumiewać, a niekoniecznie znać wszystkie idiomy i niuanse. Wszystko opiera się tak naprawdę na dobrej metodzie i sensownej pracy. Talent czy predyspozycje językowe odgrywają tu drugorzędną rolę.

  • Night Hunter napisał(a):

    Ja uważam, że Kali umiał się świetnie porozumiewać po polsku, ale na tak wspaniałe umiejętności musiałby uczyć się co najmniej kilka lat. Jak więc wyglądałby język użytkownika jakiegoś afrykańskiego narzecza z rodziny bantu po 20stu godzinach nauki? Myślę,że Kali byłby dla niego Bogiem do potęgi dziesiątej albo i setnej, a wiekszość Polaków język Kalego uważa za parodię polszczyzny. Czy móglbyś jakoś zdefiniować umiejętności językowe po 20stu godzinach nauki i czy określiłbyś człowieka znającego tak kilkanaście języków „poliglotą”?

    • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

      Po 20 godzinach poziom A1. Jeśli ktoś zna języki obce tylko na tym poziomie nazwałbym go poliglotą. Czemu nie? Jest to też duża umiejętność, więc warto ją docenić. Oczywiście większość poliglotów zna kilka języków na poziomie C, a pozostałe na poziomach niższych, bo nie da się utrzymać zbyt wielu języków na tym najwyższym poziomie.

  • Night Hunter napisał(a):

    A co można zrobić z językiem na A1? Zamówić kawę , zapytać o drogę, kupić bilet? Przecież to wszystko można po angielsku! Chyba że prowadzisz kursy dla ludzi, którzy nie są nawet na A1 z angielskiego, ale takim raczej nic nie pomoże. A jaki jest sens znajomości innych języków na A1 o ile ktoś nie zamierza przedzierać się przez dżunglę amazońską?

    Jeśli taki poliglota zna 20 języków na takim poziomie to uczciwe by było, żeby to zaznaczał- „znam 20 języków na poziomie A1”. Inaczej zwyczajnie kłamie.

    • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

      Proszę spróbować zamówić kawę po angielsku w południowej Europie, Ameryce Łacińskiej czy krajach arabskich. Nie będzie to takie łatwe, jeśli nie znajdujemy się w miejscach typowo turystycznych. A znajomość języka na A1 pozwala w przełamywaniu barier, które istnieją tym bardziej, im z bardziej egzotycznego kraju pochodzi nasz rozmówca. Przekonałem się o tym chociażby w Indiach, gdzie dzięki moim podstawom tamilskiego, traktowano mnie zupełnie inaczej niż innych obcokrajowców – napisano nawet o mnie wiersz 😀
      Co do kursów, to w tej chwili nie prowadzę żadnych. Zorganizowałem tylko jeden dwudniowy kurs z hiszpańskiego, żeby pokazać, że można nauczyć się w kilka godzin tyle ile na normalnych kursach w kilka miesięcy i z tego, co wiem, kurs ten stanowił doskonałą motywację do działania – jedna z uczestniczek ma nawet chłopaka Hiszpana i z pewnością mój kurs w tym jej pomógł. Oczywiście sam kurs to punkt wyjścia, bo nauka języka opiera się na powtarzaniu. Połowa sukcesu to jednak przełamywanie barier, a jedną z nich jest właśnie wciskanie ludziom do głowy, że się nie nadają, że potrzeba na naukę lat.
      Inny przykład. Jeden z uczestników moich warsztatów „Jak uczyć się języków” zrozumiał, gdzie popełnia błędy i zmienił zupełnie podejście do nauki. Dzięki temu w kilka miesięcy opanował węgierski na poziomie B1-B2. A zatem można. Trzeba tylko chcieć i wiedzieć, co dokładnie robić 🙂
      Co do znajomości języków i mówienia, na jakim poziomie jesteśmy, to ogólnie rzecz biorąc nie znam takiego poligloty, który zna 20 języków na poziomie A1. Zazwyczaj są to poziomy wyższe. Zwłaszcza dziś, gdy w dobie internetu, telewizji można to sprawdzić, o czym boleśnie przekonał się np. Ziad Fazah, którego nazwisko widniało kiedyś nawet w Księdze Rekordów Guinessa. Z pewnością jednak poligloci z XIX wieku, tacy jak Giuseppe Mezzofanti, uwzględniali języki na poziomie A1 na liście tych, którymi się porozumiewali… I tu Mezzofanti pokazał też, że nawet języki na takim poziomie mogą pomóc. Gdy do szpitala trafiali ranni żołnierze, Mezzofanti uczył się podstaw ich języków, by – jako ksiądz – mógł ich wyspowiadać i w minimalnym stopniu pomóc. Czasem jedno słowo robi ogromną różnicę – pamiętam, jak pomagałem kiedyś pielęgniarzowi, który chciał nauczyć się kilku podstawowych zdań po tamilsku, bo miał pacjenta z Indii, który średnio komunikował się w innych językach… A czasem usłyszenie zwykłego „Dzień dobry” robi różnicę. I dlatego zgadzam się z węgierską poliglotką Kató Lomb, która powiedziała kiedyś, że „Język to jedyna rzecz, którą warto znać nawet słabo”.

      • Night Hunter napisał(a):

        Jeżeli te języki na A1 mają czemuś służyć to się z Tobą zgadzam, ale jeśli mają stanowić jakiś rekord, to jest to zwykłe cwaniactwo. Każdy, kto nauczył się jakiegoś jednego języka obcego na poziomie bliskim natywnego dobrze wie,że jest to sztuka dużo większa niż opanowanie 20 języków na A1. Jednak gawiedż nie ma o tym pojęcia i podziwia geniusz „poliglotów”, którzy sprawdzani nie wiedzą „jaki dziś dzień tygodnia” 🙂

        • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

          Zgadzam się. Niestety większość metod dostępnych na polskim rynku, które podpisywane są nazwiskami poliglotów dotyczą albo:

          1) poliglotów, którzy twierdzą, że znają X języków, choć nigdy tej znajomości nigdy nie potwierdzał
          2) poliglotów, którzy nie żyją od lat, a wykorzystywanie ich nazwiska jest sprawnym chwytem marketingowym. Tym bardziej, że w ten sposób sprzedawane są metody audio, a ciężko przypuszczać, żeby poliglota żyjący na przełomie XIX i XX wieku mógł korzystać z nagrań 😀
          3) poliglotów zagranicznych, którzy niestety nie istnieją, a których zdjęcia są wzięte z ogólnodostępnych baz danych fotografii.

          Na szczęście ja mogę podpisywać moje książki i kursy moim własnym nazwiskiem 🙂

          • Night Hunter napisał(a):

            „Na szczęście ja mogę podpisywać MOJE książkim i kursy MOIM własnym nazwiskiem.” – Zdaniem tym (chyba podświadomie) udowodniłeś, że chyba jesteś tym poliglotą, bo wyróżnione formy są żywą kalką z języków germańskich i romańskich (i może jakichś jeszcze). 🙂 Człowiek znający tylko polski użyłby „SWOJE książki” „SWOIM nazwiskiem”. 🙂 . Błąd to w polszczyźnie prawie niezauważalny, za to dowodzi znajomości kilku języków, albo częstego używania przynajmniej jednego. 🙂

          • Konrad Jerzak vel Dobosz Konrad Jerzak vel Dobosz napisał(a):

            😉

  • Maciej napisał(a):

    Ja narazie przestałem się uczyć języka,ponieważ nie wiem jak za to się dobrze zabrać,aby były efekty.Chyba nigdy nie będę mówić w innym języku tak dobrze jak Pan 🙂

  • Close
    >