Sekrety poliglotów
Udostępnienie

Jak wychowywać dwujęzyczne dziecko?

Udostępnienie

Nie ta­kie ważne, żeby człowiek dużo wie­dział, ale żeby dob­rze wie­dział, nie żeby umiał na pa­mięć, a żeby ro­zumiał, nie żeby go wszys­tko troszkę ob­chodziło, a żeby go coś nap­rawdę zajmowało.

Janusz Korczak

 

Coraz więcej Polaków mieszka dziś za granicą i bardzo często żyje z partnerami, którzy wychowali się w innej kulturze i mówią w obcym języku. Dzięki temu ich dzieci mogą nauczyć się bez trudu dwóch języków, co umożliwi im – jak pokazują liczne badania naukowe – lepsze radzenie sobie również w innych dziedzinach. Czy jednak wszyscy wiemy, jak wychować dwujęzyczne dziecko?

Jednak ludzie błędnie uważają, że sam fakt urodzenia się w rodzinie dwujęzycznej wystarczy, aby dzieci nauczyły się biegle obu języków swoich rodziców. Jako że moja żona pochodzi z Brazylii i wychowujemy razem dwie córki: Gabrysię (10 lat) i Luizę (6 lat), wiem doskonale, że osiągnięcie zadowalających rezultatów wymaga trochę wysiłku i opracowania przemyślanego planu. Ponieważ moje dzieci radzą sobie dość dobrze zarówno w języku polskim jak i portugalskim, postanowiłem podzielić się najważniejszymi przemyśleniami, które zebrałem w czasie 10 lat wychowywania dwujęzycznych dzieci.

Kontakt z językiem

Kanadyjski dziennikarz Malcolm Gladwell stwierdził kiedyś, że opanowanie dowolnej umiejętności do perfekcji wymaga 10000 godzin ćwiczeń. Niektórzy co prawda kwestionują jego obserwacje, ale można je przełożyć w pewnym sensie na naukę języka. Chociaż możliwe jest nauczenie się mówienia w dość krótkim czasie, jego biegłe opanowanie będzie wymagało nieustannego kontaktu i właśnie ok. 10 tysięcy godzin praktyki. W przypadku osób dorosłych, które ograniczają naukę języków do zajęć lekcyjnych na kursach, pełna płynność jest zatem często zupełnie nieosiągalna. W przypadku dzieci jest jednak inaczej, bo chętnie otaczają się językiem, nie boją się popełniać błędów, dzięki czemu dużo efektywniej wykorzystują dostępny im czas.

Jeżeli przyjmiemy założenie, że dziecko poświęca na kontakt z językiem ojczystym ok. 8-10 godzin dziennie, potrzebuje mniej więcej 3-4 lata, aby go opanować. Oczywiście trzeba tutaj wziąć poprawkę na to, że nauka rozciąga się nieco bardziej w czasie, bo dziecko  musi nauczyć się wszystkich pojęć (np. zrozumieć, czym różni się krzesło od stołu, pies od kota, a kolor żółty od czerwonego) itp. Zakładając jednak, że jest to praca, którą musi wykonać tylko raz, ucząc się pierwszego języka, nauka drugiego języka przyjdzie dużo szybciej i 10 tysięcy godzin powinno mu zupełnie wystarczyć, by opanować go biegle.

Aby lepiej zrozumieć, jakie wyzwanie stoi przed nami i jakie podejście powinniśmy przyjąć, musimy określić, w której sytuacji się znajdujemy.

Oto pięć najczęstszych scenariuszy:

  1. Rodzice mówiący językiem A wychowują dziecko w kraju, gdzie mówi się językiem B
  2. Ojciec mówi w języku A, a matka w języku B i wychowują dziecko w kraju ojca, gdzie mówi się w A (mój przypadek)
  3. Ojciec mówi w języku A, a matka w języku B i wychowują dziecko w kraju matki, gdzie mówi się w B
  4. Ojciec mówi w języku A, matka w języku B i wychowują dziecko w kraju, gdzie mówi się językiem C
  5. Rodzice mówią w języku A i wychowują dziecko w swoim kraju, ale chcą go nauczyć języka B

Do każdego z wymienionych scenariuszy można dodać jeszcze kolejne, uwzględniające język, jakim rodzice mówią między sobą. Zakładam jednak, że język, którego używają w rozmowach rodzice stanowi część planu pracy z dzieckiem, więc nie włączyłem go do powyższej listy.

Gdy wiemy już, w jakiej sytuacji znajduje się dziecko, należy dokonać prostych obliczeń, które pozwolą zrozumieć, jak należy zoptymalizować plan działania. Oto kilka przykładów:

Plan działania

Scenariusz A: rodzice są Polakami i mieszkają w Irlandii, a ich dziecko chodzi do irlandzkiego przedszkola. Dziecko spędza w przedszkolu czas od godz. 8:00 do 18:00, więc ma kontakt z językiem angielskim przez ok. 8-10 godzin dziennie. Istotne jest teraz, ile czasu dziecko spędza na kontakcie z językiem polskim. Co robią rodzice, gdy wrócą do domu? Czy spędzają czas z dzieckiem? A może sadzają je przed telewizorem i włączają mu angielskojęzyczne kreskówki?

Zakładając, że dziecko ma ok. godzinę kontaktu z językiem polskim dziennie i ok. 5 godzin w weekendy, można założyć, że uczestniczy w polskojęzycznej komunikacji przeciętnie 2 godziny dziennie. Aby osiągnąć biegłość w języku rodziców potrzebuje zatem aż 14 lat. Bardzo często i jemu, i rodzicom brakuje cierpliwości. Dziecko czuje frustrację, bo nie jest w stanie powiedzieć tego, co chce, po polsku, więc przeskakuje na angielski, który rozumieją rodzice. Rodzice z kolei z lenistwa przechodzą na angielski, przez co tak naprawdę dziecko nigdy nie osiąga 10,000 godzin kontaktu z polskim i w pewnym momencie zaczyna zapominać swój ojczysty język.

Sytuacja jest dużo gorsza w scenariuszu 3. Wyobraźmy sobie ojca Polaka, który mieszka ze swoją żoną Hiszpanką w Madrycie. Ile czasu dziecko ma kontakt z językiem polskim? Załóżmy, że rodzice rozmawiają ze sobą po hiszpańsku. Kontakt z językiem polskim jest zatem ograniczony do indywidualnych rozmów ojca z dzieckiem, a więc do 2-3 godzin tygodniowo, czyli średnio pół godziny dziennie. Aby osiągnąć wspomniane 10000 godzin, potrzeba zatem 20000 dni, czyli prawie 55 lat. Można zatem założyć, że dziecko nigdy nie będzie w stanie dobrze mówić po polsku.

Co więc należy zrobić?

  • Zorganizuj swoje życie tak, by zwiększyć czas, który dziecko spędza na kontakcie z językiem, skupiając się zwłaszcza na języku mniej dominującym w życiu dziecka. Musi ono mieć przynajmniej 2-3 godziny kontaktu z językiem dziennie, aby osiągnąć satysfakcjonujący poziom w wieku 10 lat.
  • W przykładzie numer 1, rodzice powinni skupić się na tym, by poza przedszkolem dziecko miało jak najwięcej kontaktu z językiem polskim, czyli oglądało tylko polską telewizję, kontaktowało się z polskimi kolegami. Warto zainwestować tutaj w częste kontakty z rodziną w Polsce, wysyłać dziecko na wakacje do babci itp.
  • W przykładzie 2 jest o wiele trudniej, ale można zwiększyć kontakt dziecka z językiem na przykład poprzez wprowadzenie polskiego jako języka, którym rodzice porozumiewają się między sobą, zatrudnienie niani mówiącej po polsku itp. Ważna jest też rola ojca, który musi zrozumieć, jak istotny jest czas spędzany z dzieckiem.

Dziecko musi widzieć sens w używaniu języka

Aby zapewnić wymagane 10000 godzin kontaktu z językiem, musimy pamiętać o jednej istotnej rzeczy. Dzieci są bardzo pragmatyczne, szukają naturalności i niechętnie wychodzą poza schematy, do których się przyzwyczaiły. Jeżeli przez 5 lat rozmawialiśmy z dzieckiem po angielsku, to nie będzie ono chciało zacząć mówić z nami po polsku, tylko dlatego że mama lub tata nagle zmienili zdanie. Musimy zatem starać się zaplanować strategię postępowania na samym początku i trzymać się planu, a ewentualnie zmiany wprowadzać powoli i niezbyt często.

Świetnie ilustruje to sytuacja córki mojej znajomej, która pochodzi z Wysp Zielonego Przylądka podobnie jak jej mąż, ale oboje mieszkają w Stanach Zjednoczonych. Można powiedzieć, że w ich rodzinnym kraju panuje misz-masz językowy, bo ludzie na co dzień używają języka kreolskiego, będącego mieszanką afrykańskich języków z portugalskim, ale szkolna edukacja odbywa się już w języku portugalskim. Z tego powodu moja znajoma na początku miała problem, bo nie wiedziała, czego uczyć córkę. Z mężem rozmawiała po kreolsku, ale wydawało jej się, że znajomość tego języka niczemu nie służy i że o wiele lepiej uczyć córkę portugalskiego, tym bardziej że wszystkie książeczki dla dzieci czy filmy były dostępne właśnie w tym języku. Bardzo szybko okazało się jednak, że nauka portugalskiego jest zupełnie nienaturalna…

Co należy w takiej sytuacji zrobić?

W jej przypadku najlepiej byłoby się skupić na kreolskim, pamiętając, że dziecko nauczy się angielskiego w przedszkolu. Córka mojej znajomej oczywiście opanowała angielski i bardzo szybko zaczęła w nim rozmawiać z rodzicami… Stał się on dla niej naturalnym językiem w kontakcie z mamą i tatą, więc niechętnie podchodziła do prób rozmów po portugalsku czy po kreolsku. Z pragmatycznego punktu widzenia języki te były przecież zupełnie dla niej niepotrzebne, skoro mogła rozmawiać z rodzicami po angielsku. Wszystko zmieniło się, gdy pojechała na Wyspy Zielonego Przylądka, aby odwiedzić rodzinę . Tam mogła porozumiewać się tylko po kreolsku, więc zaczęła ten język szybko przyswajać.

Gdy opracowujemy plan działania, pamiętajmy, by stworzyć dziecku bezpieczne i naturalne środowisko. Z tego właśnie powodu wiele prób związanych ze scenariuszem 5 (gdy rodzice chcą nauczyć dzieci porozumiewania się w obcym języku, choć nie mieszkają za granicą), kończy się niepowodzeniem, bo takiemu podejściu brakuje naturalności.

Dziecko lubi iść na skróty

Gdy wychowujemy dwujęzyczne dziecko, często widzimy, że zaczyna ono szybko przyswajać pewne zagadnienia gramatyczne, schematy czy nawet specyfikę wymowy w każdym z języków, których używa. Bardzo często jednak jeden język staje się silniejszy i służy do wypełniania luk w drugim. Pamiętam, jak moja starsza córka, mając cztery lata co chwilę w swych wypowiedziach wstawiała polskie słowa poznane w przedszkolu, gdy rozmawiała z żoną. Było jej dużo łatwiej, nie musiała się zastanawiać i mogła mówić płynniej. Próbowaliśmy to zmienić, wyjaśniać jej, że gdy będzie tak mówiła, jej brazylijska babcia nie będzie mogła jej zrozumieć. Byliśmy trochę zestresowani, że babcia, która miała przyjechać do Polski, będzie miała duże trudności, aby dogadać się z wnuczką. Stała się jednak rzecz dziwna. Po przyjeździe babci, nasza córka zaczęła mówić płynnie po portugalsku, bez używania polskich wstawek. Sytuacja ją do tego zmusiła, ale wszystko przebiegło bardzo sprawnie i bezproblemowo.

Dzieci będą zawsze próbowały przechodzić na silniejszy język i wykorzystywać go w komunikacji. Musimy być tutaj konsekwentni i starać się im na to nie pozwalać, a jednocześnie powinniśmy stawiać dzieci w takich sytuacjach, gdzie używanie drugiego języka nie pomoże im w komunikacji. Nie należy ograniczać językowego kontaktu do najbliższych dziecku osób, ale rozszerzać jego krąg znajomych, by musiało nieco bardziej się wysilić.

Rada ta, o dziwo, dotyczy również nauki języka ojczystego. W przedszkolu córki usłyszałem kiedyś historię chłopca, który mając trzy lata nie potrafił powiedzieć żadnego słowa. Z mamą porozumiewał się na migi i jego rodzice byli bardzo przejęci, czy ich dziecko nie ma jakiegoś poważniejszego problemu psychologicznego. Okazało się, że po tygodniu w przedszkolu dziecko zaczęło bardzo płynnie mówić… W domu nie musiało się po prostu specjalnie wysilać, więc postępując pragmatycznie i idąc na skróty, ograniczało się do gestykulacji. W przedszkolu takie rozwiązanie już nie wystarczyło, więc chłopiec zaczął dość szybko mówić i sprawnie się porozumiewać.

Opracuj plan działania i bądź konsekwentny

Dzieci lubią stabilizację i powtarzalność, więc we wszystkich naszych działaniach powinniśmy zachować konsekwencję. Od samego początku powinniśmy pracować nad planem działania i ustalić, jak będziemy komunikować się z dzieckiem.

W planie należy uwzględnić następujące punkty:

1) W jakim języku z dzieckiem będzie rozmawiać każdy z rodziców? – idealne rozwiązanie jest takie, by każdy rozmawiał w swoim języku ojczystym, ale w trudniejszych przypadkach można to zmienić.

2) Jak rodzice będą rozmawiać między sobą? Jaki język będzie dominował w domu? Najlepiej, by był to język najsłabszy, z którym dziecko ma najmniej kontaktu, ale niekiedy sytuacja może nas zmusić do wybrania innego rozwiązania (np. rodzice mogą zdecydować się z konieczności na język pośredni).

3) Gdzie dziecko będzie miało kontakt z każdym z języków? Czy można ten kontakt rozszerzyć np. poprzez dodatkowe zajęcia, spotkania z ludźmi, którzy mówią w danym języku?

4) Kto będzie uczył dziecko czytać i pisać w danym języku? Czy nauczy się tego w szkole, czy może jeden z rodziców będzie musiał poświęcić na to czas? Gdy mamy do czynienia z innym alfabetem lub pismem, będzie to dość ważny punkt, który trzeba uwzględnić. W przypadku nauki języków, w których zasady pisma można łatwo opanować, nie powinno być większych problemów, by dziecko nauczyło się zasad pisowni i czytania poszczególnych liter.

5) Czy będziemy mieć możliwość zwiększenia kontaktu dziecka z językiem poprzez podróże, zakup książek i filmów?

Gdy opracujemy plan działania, powinniśmy konsekwentnie wcielać go w życie, ale być też gotowi na to, by modyfikować go w miarę potrzeby, gdy zobaczymy, że nie działa tak, jak się tego spodziewaliśmy.

Każde dziecko jest inne

Gdy opracowujemy plan działania, musimy zawsze wziąć poprawkę na to, że każde dziecko jest inne. Coś, co dobrze funkcjonowało w przypadku starszego dziecka, niekoniecznie sprawdzi się u młodszego.

W przypadku moich córek miałem do czynienia właśnie z taką sytuacją. Gabrysia, która urodziła się jako pierwsza, bardzo szybko nauczyła się oddzielać “język taty” od “języka mamy”. Zaczęła mówić dość wcześnie i sprawnie przechodziła od jednego języka do drugiego. Jej świat był dość dobrze poukładany językowo, bo kierowały nim przejrzyste zasady (ja rozmawiałem z nią po polsku, a mama po portugalsku).

Luiza, która urodziła się 4 lata później, natknęła się już na nieco bardziej chaotyczną rzeczywistość. Owszem, ja ciągle mówiłem po polsku, jej mama po portugalsku, ale siostra była już dużo bardziej nieprzewidywalna. Czasem rozmawiała w jednym, a czasem w drugim języku. Ze względu na to zamieszanie Luiza początkowo była dużo bardziej zamknięta i przez pierwsze lata niechętnie mówiła. Jest to coś zupełnie normalnego. Wiele dwujęzycznych dzieci przechodzi okres niepewności, ale gdy tylko oba języki ułożą się odpowiednio w ich głowach, zaczynają w nich mówić i robią to już bardzo sprawnie.

Każde dziecko reaguje zatem inaczej, trzeba więc przygotować się na różne scenariusze. Należy tylko pamiętać, by wszystko odbywało się w sposób naturalny. Nie można na przykład wymuszać na dzieciach używania danego języka bądź też karania ich za to, gdy robią coś niepoprawnie. Muszą kojarzyć mówienie w każdym języku z czymś przyjemnym, gdyż dzięki temu będą w stanie wykorzystywać je właściwie w przyszłości i nie bać się ich stosować w życiu codziennym.

Podsumowanie

Dziecko jest w stanie nauczyć się języka obcego bez wysiłku, więc jeśli mamy możliwość wychowywania go w środowisku dwu- lub wielojęzycznym, trzeba tę okazję wykorzystać. Nie należy jednak wartościować języków. Czasem rodzice wolą uczyć dziecka tylko angielskiego, “bo przyda mu się w życiu”, a pomijają język ojczysty, którego się wstydzą. To duży błąd, bo czasem ten “gorszy” język, może się okazać dużo bardziej potrzebny w życiu dziecka.

Pamiętajmy jednak, że dwujęzyczność nie jest otrzymywana w prezencie. Trzeba jej się nauczyć, a do tego potrzebny jest wysiłek rodziców. Aby osiągnąć sukces należy skupić się na kilku głównych rzeczach:

  • Przygotować plan działania i ustalić, jakim językiem będą rozmawiać poszczególni domownicy
  • Uwzględnić to, że każde dziecko jest inne i może inaczej uczyć się języka
  • Tworzyć naturalne sytuacje, w których dziecko będzie zmuszone do używania konkretnego języka
  • Zapewnić ciągły i stały kontakt z językiem, tak aby dziecko mogło się z nim osłuchać i móc go używać

O autorze Konrad Jerzak vel Dobosz

Autor książki "Sekrety poliglotów", poliglota, uczestnik programu "The Brain - Genialny umysł", w którym był testowany ze znajomości 14 języków obcych; jeden z organizatorów warsztatów językowych odbywających się od 2014 r. w Polsce.

  • Ja pisze:

    Bardzo przydatny artykuł. Mąż, ja i nasza córka mieszkamy za granicą. Córka mieszka już dłużej w Niemczech niż w Polsce. (2,5 roku w PL, 5 lat DE). Uczęszcza teraz do pierwszej klasy. Nim do niej poszła umiała już czytać płynnie po polsku. W niemieckiej szkole radzi sobie doskonale, a w domu uczymy się pisania, ortografii polskiej i polskich wierszy. W domu posługujemy się wyłącznie językiem polskim. Gdy jesteśmy w środowisku Niemców, by oni nie czuli się nieswojo, mówimy po niemiecku. Oczywiście córcia nauczyła się się niemieckiego w przedszkolu, do którego uczęszczała przez 4 lata. Ma polskie i niemieckie koleżanki. Płynnie przechodzi z jednego w drugi język, w zależności od okoliczności.

  • Ewelina pisze:

    Dzien dobry
    Mam na imie Ewelina i jestem mama dwujezycznego dziecka. Tzn. moja Amanda urodzila sie NI,ale my oboje z jej ojcem jestesmy Polakami. Odkad tylko okazalo sie,ze jestem w ciazy wiedzielismy,ze bedziemy dbac o to,zeby corka mowila w dwoch jezykach, tzn.polskim i angielskim. I mowi w tych dwoch jezykach,ale teraz, mimo naszych prób,łatwiej jest jej mówić po angielsku niż po polsku l. Zapisaliśmy ją do polskiej szkoły,ale ostatnio stwierdziła, że nie chcę do niej chodzić. Mówi po polsku,ale mało poprawnie i rzeczywiście przestaje mówić automatycznie po angielsku to tylko,gdy jesteśmy na wakacjach w Polsce. Stara się mówić po polsku. Dziadkowie i reszta rodziny rozumieją jej problem i nie krytykują i potknięć, ale z nami zaczyna mówić po angielsku ewentualnie mieszać polski i angielski ze sobą, bo tak jak Pan pisał wie, że my ją zrozumiemy. Jak wspomniałam dziecko chodzi do polskiej szkoły, jednak ostatnio stwierdziła, że nie chce tego dluzej robic. Moje pytanie jest takie czy, mimo wszystko, powinnam zmuszać ją do nauki w tej szkole, czy jednak lepiej byłoby na tę chwilę odpuścić i skupić się na nauka języka polskiego w domu. Nie chcę, żeby dziecko całkowicie zamknęło się w sobie i tak, jak dzieci niektórych naszych, znajomych przestało używać języka polskiego ze względu na fakt, że nie mają odwagi mówić w tym języku. Kolejne pytanie jest takie czy, jako fachowiec uważa Pan,że uczęszczanie do dwóch szkół, polskiej i angielskiej, może sprawiać jej trudnosc w nauce języka angielskiego, który w tym wypadku jest językiem dominującym,ponieważ odkąd uczęszcza do polskiej szkoły, spadła w ortografii angielskiej. Wspomnę też ,ze dziecko kończy w tym roku 7 lat i jest w trzeciej klasie szkoły podstawowej
    Dziekuje za Panski artykul
    Pozdrawiam
    Ewelina

    • Konrad Jerzak vel Dobosz pisze:

      Myślę, że nie trzeba robić nic na siłę. Jeśli dziecku nie sprawia przyjemności nauka w polskiej szkole, można spróbować innych rozwiązać np. częstszych pobytów w Polsce, kontaktu z językiem, który będzie dziecku sprawiał przyjemność. Często dzieci mają krótką fazę niechęci, ale gdy nieco dorosną, będą mieć większą ochotę do mówienia i używania polskiego. Co do nauki 2 języków, proszę się nie martwić. Na pewno to nie przeszkodzi, a nawet pomoże. W Kanadzie prowadzono badania dzieci dwujęzycznych i wynikało z nich, że radzą sobie lepiej również w mniej językowych dziedzinach.

  • Kasia pisze:

    Witam. Jestem Polka, moj partner jest hiszpanem. Porozumiewamy sie w jezyku angielskim I mieszkamy w polsce. Spodziewamy sie dziecka, I zastanawiamy sie czy 3 jezyki to nie za duzo…. z pierwszego zwiazku mam 7latnia corke, ktora mimo ze rozumie angielski tylko mowi po polsku do ojczyma. Co Pan radzi, jak postepowac by mlodsze dziecko nie mialo takiego problemu?

    • Konrad Jerzak vel Dobosz pisze:

      Ponieważ dzieci mieszkają w Polsce, ich językiem dominującym będzie polski. Skupiłbym się raczej na tym, by dzieci wykorzystały kontakt z językiem hiszpańskim – tutaj zwłaszcza to młodsze dziecko będzie mogło się tego języka uczyć zupełnie naturalnie. W przypadku starszej córki może być już trudniej, ale warto by osłuchała się z językiem i może zaangażowała się też w zabawę w tym języku itp. Można też pomyśleć o tym, by zapisać ją na kurs hiszpańskiego itp. Co do angielskiego – niech dzieciaki się po prostu osłuchują z tym językiem. Nie forsowałbym go zanadto. Ważna jest tutaj naturalność i ustalenie pewnych reguł działania, których będziecie się trzymali.

  • Karol pisze:

    Witam,
    Znam przypadek,gdzie dzieci małżeństwa Polka-obcokrajowiec miały ogromne problemy w szkole (od urodzenia w Polsce,polska szkoła itd,ojciec nie zna polskiego),bo rodzice uczyli ich języka ojca,a polskiego w szkole i w kontakcie z rodziną. Okazało się,że nie rozumieli pisanego polskiego,gramatyki itd,choć mòwili po polsku. Dlaczego tak się stało? Według artykułu powinno być dokładnie odwrotnie.
    Pozdrawiam.

  • Olga pisze:

    Dzień dobry,

    jestem Polką i wraz z mężem Hiszpanem mieszkam we Francji. Odkąd spodziewamy się dziecka zastanawiam się nad takim właśnie “planem nauki języków”, o którym Pan pisze. Jako tłumaczka ustna przykładam do tego ogromną wagę i chciałabym, aby nasze dziecko w równym stopniu opanowało przynajmniej 3 języki, którymi będzie otoczone. Znalazłam nawet przedszkole dla dzieci wielojęzycznych, aczkolwiek do dzieci mówi się tam po francusku, hiszpańsku i angielsku. Obawiam się więc wprowadzenia tego czwartego języka – angielskiego (trzy to chyba i tak już bardzo dużo).

    Zastanawiam się też jak bardzo zdominowany okaże się język polski – mój mąż po polsku trochę sobie radzi, ale w domu mówimy po hiszpańsku, a ze znajomymi Polakami po angielsku lub francusku.

    Czy wystarczy jeśli sama będę zwracała się do dziecka po polsku oraz jeśli będę zapewniała inne sposobności kontaktu z językiem polskim (książeczki, bajki, rodzina i znajomi), czy też powinnam spróbować przekonać męża do rozmów w niektóre dni po polsku (takie rozwiązanie wydaje mi się mało naturalne, ale może konieczne?).

    Będę wdzięczna za wszelkie rady!

    pozdrawiam,
    Olga

    • Konrad Jerzak vel Dobosz pisze:

      Zachęcam zawsze do ustanawiania jasnych reguł dla dziecka. Jeżeli jego tata będzie mówił raz tak, raz tak, może wprowadzić to trochę zamieszania. Jedyny sposób na to, by dziecko dobrze opanowało polski za granicą, to konsekwencja w używaniu polskiego przez Panią i częste wizyty w Polsce, dzięki czemu używanie polskiego będzie czymś naturalnym.

      Poznałem kiedyś chłopaka (miał wówczas 18 lat), który mieszkał we Francji i był dzieckiem polskich emigrantów. Mówił świetnie po polsku, choć wychowywał się całe życie za granicą. Ale sam przyznawał, że kluczowe było tutaj zaangażowanie rodziców, ich świadomość mówienia po polsku i częste wyjazdy do Polski. Wspominał, że praktycznie w każde ferie czy wakacje, wyjeżdżał do dziadków, dzięki czemu miał stały kontakt z językiem.

      Dlaczego wielu ludziom się nie udaje? Brakuje im konsekwencji i świadomości tego, jak ważne jest stworzenie reguł.

      Trzeba pamiętać też zawsze, że na dzieciach nie można nic wymusić. One chcą zawsze iść najkrótszą drogą, która doprowadzi do celu.

      I jeszcze jedno – niedawno słuchałem rozmowy z psychologiem, który twierdził, że wpływ rodziców na dziecko kończy się de facto w wieku 4 lat. Potem większy wpływ na dziecko ma środowisko. Z praktyki widzę, że dotyczy też to w dużej mierze języka. Dlaczego? Wystarczy się zastanowić, jak wiele rodzice rozmawiają ze swoimi dziećmi. Często kończy się na “Jak w szkole? – Wszystko w porządku”. To nie wystarcza do utrzymania języka polskiego np. za granicą. Ważne więc, by z dzieckiem dużo rozmawiać. 30 minut do godziny dziennie po polsku w zupełności wystarczy, jeśli dodamy filmy, kontakt z rodziną itp.

  • >

    Chcesz uczyć się skuteczniej języków?

    Zapisz się na darmowy kurs video, w którym wyjaśnię Ci, jak powinieneś się uczyć zgodnie ze swoim żywiołem; udowodnię Ci, że jesteś w stanie uczyć się dużo szybciej i pokażę Ci, jak zmotywować się do nauki.